"Jak nie wiesz jak postąpić, to postąp przyzwoicie" - mawiał Antoni Słonimski. Jak nie wiesz jak opowiedzieć pewną historie, to opowiedz ją od poczatku. Przyjaźń mojej Matki i Ha-Gi datowała sie z czasów gimnazjalnych - przed wojną chodziły do tej samej szkoły. To prawda, że przyjaźnie to związki zawiązane w młodości, a potem w życiu to tylko znajomości. Przyjaźń przetrwała i spłynęła na nas, na dzieci. Stąd moja miłość do córki Eryka i Ha-Gi, Zuzanny i czułe uczucia dla Tomka Lipińskiego, syna Eryka.
Na Dolnym Śląsku, Matka moja prowadziła w Paulinum, tuż pod Jelenią Górą Dom Pracy Twórczej. Przyjeżdżali tam wspaniali goście. Paulinum było dużym pałacem w ogromnym i pięknym parku. Wśród gości bywali: Maria Dąbrowska, profesor Kazimierz Kumaniecki, profesor Wacław Sierpiński, profesor Mieczysław Brahmer z córką, profesor Stanisław Lorentz i wiele innych sław. Tam właśnie moja Matka poznała Eryków - jak mawiała.
Mam dotąd zdjęcie na tarasie Paulinum małej Zuzanki Lipińskiej z jej Matką i z moją. Zuzanka miała jakieś trzy lata. Potem Matka zdecydowała nagle byśmy powrócili do Warszwy - nie mieliśmy się gdzie podziać. Ja poszłam do internatu ss. Niepokalanek, a mojego młodszego brata Krzysia przyjęli Erykowie na Frascati w Warszawie, w pięknym swoim mieszkaniu.
Eryk stanął murem za moją Matką i kiedy trudno było zdobyć jej jakąkolwiek pracę ze względu na nazwisko, gwarantował za nią i Mama rozpoczęła pracę w "Szpilkach" - piśmie, które Eryk stworzył i którego był redaktorem naczelnym.
Przyjaźń mojej Matki z Ha-Gą utrwalała się latami, nie było tygodnia, by się nie widywały, by się nawzajem nie wspomagały. Różne losy pokrzyżowały życie rodzinne Eryków, ale Matka moja umiała zawsze być na płaszczyźnie przyjaźni zarówno z Ha-Gą jak i Erykiem. Hania, czyli Ha-Ga służyła jej zawsze kątem i dobrym słowem. Potem zamieszkaliśmy pod Warszawą, w małym pokoiku, w jeszcze mniejszym domku w Laskach. Było bardzo skromnie i Matka moja dojeżdżała do "Szpilek", a ja do gimnazjum im. Narcyzy Żmichowskiej na Placu Unii Lubelskiej w Warszawie. Cała moja młodość była wspierana przez Ha-Gę. Ośmielała mnie w decyzji zagrania w Filmie w czasach, kiedy jeszcze amatorki nie grały w filmach - i to w tak wyborowym towarzystwie jak: Danuta Szaflarska, Jan Kurnakowicz, Jacek Woszczerowicz. Film reżyserował Antoni Bohdziewicz, także zaprzyjaźniony z Ha-Gą. Była dla mnie jak Matka chrzestna. Dbała, bym wyjechała odpocząć do Zakopanego, gdzie miała dom do swej dyspozycji. Zuzanka wiele lat spędziła w Zakopanem. Tam dorastała i tam zyskała prawdziwych przyjaciół na życie.
Może ta moja opowieść jest bardziej o mnie niż o Hani, ale to nasze życie tak się przeplatało.
Niedawno odnalazłam się z Zuzanką, która zamieszkała przed wielu laty w Londynie, tam założyła rodzinę i ma dwie wspaniałe córki. Jak wpadłyśmy na siebie po bardzo wielu latach, to poczułam coś takiego, jedynego w swoim rodzaju? jakbyśmy się nigdy nie rozstały. To ta przyjaźń naszych rodziców nas połączyła. Nie wyobrażam sobie dziś dnia bez wiadomości od Zuzanki. To nam zostało z tych lat. Przyjaźń i oddanie. Prawdziwy SKARB.

Beata Tyszkiewicz

BARBARA TYSZKIEWICZ